Etap zimowy 2026

Autorzy relacji: Bartek i Marzena.

Kursanci: Marzena (Ninja), Maks, Niko, Bartek
Instruktor: Sławomir H.
Jaskinie: Miętusia, Zimna, Kasprowa Niżnia
Kiedy: 3-8.02.2026
Baza: Kiry9
Wybrane zdjęcia

No cześć kursancie z przyszłości!
Wiesz, kiedyś byliśmy Tobą.
O, więc chcesz się dowiedzieć co Cię czeka?
Czy będzie ciężko?
Jak ciężkie są plecory?
Jak z tymi podejściami?
Czy musisz umieć się wspinać?
Na ile powinieneś znać szkice/plany/przekroje jaskiń?
Jak głęboko się zapuszcza na kursie?
Kto ustala gdzie się idzie w jaskini?
Jak się przygotować?
Co zabrać?
Jakieś rady na koniec?
Odpowiedzi znajdziesz w FAQ!
Ej, a wiesz, że my Ci tak strasznie zazdrościmy, tego Twojego zimowego kursu już niedługo?

A może chcesz zobaczyć tylko szybki skrót ze zdjęciami?

Miętusia 04.02.2026

Trasa: Błotne Zamki przez Kaskady i powrót przez Korytarz Trzech Króli.
Wyjście: 8:15
Powrót: 21:00
Miętusia – opinie
Miętusia – zdjęcia

Jaskinia z niesamowitą, ponad 100 metrową “Rurą” na wejściu (i piekłem na wyjściu…). Dotarliśmy do Błotnych Zamków przez Kaskady, zrobiliśmy krótka wycieczkę pod Próg Męczenników. W Błotnych Zamkach minęliśmy się z drugą grupą i wróciliśmy Korytarzem Trzech Króli (deporęczowanie “na krzyż”).
Na deser zacięty złodziej więc powtórna wspinaczka z Sali bez Stropu…
Legenda głosi, że jeszcze tylko 100 m wspinaczki spod Progu Męczenników i już słynne termy marwojskie!

Zimna 05.02.2026

Trasa: do Beczki, potem Syfonu Zwolińskich przez Gotyckie Jeziorko.
Wyjście: 7:30
Powrót: 16:30
Zimna – opinie
Zimna – zdjęcia

Intrygująca jaskinia w której się głównie wspina. Po dotarciu do Beczki wróciliśmy nad Błotny Próg i przez Salę Gotycką udaliśmy się do Syfonu Zwolińskich, stamtąd powrót. Drogę do Beczki zostawiliśmy zaporęczowaną dla drugiej grupy, żeby nie musieli następnego dnia się tyle wspinać i mogli dotrzeć dalej.
W Zimnej ćwiczyliśmy asekurację dolną wspinaczki w wariancie jaskiniowym i następujące po wspinaczce poręczowanie od dołu.

Kasprowa Niżnia 06.02.2026

Trasa: do syfonu Danka
Wyjście: 7:40
Powrót: 17:00
Kasprowa Niżnia – opinie
Kasprowa Niżnia – zdjęcia

Wycieczka Last Minute! Promocja! Grupa poprzedniego dnia miała suche Gniazdo Złotej Kaczki. U nas już jaskinię zalewało! Grupa tydzień później w ogóle nie przeszła przez zalane Gniazdo i odbiła się od syfonu przy próbie przejścia przez Gąbki. Sławek jakoś tak nas pospieszał. Marzena nie mogła sobie posiedzieć ani poleżeć, bo “zaraz zaleje jaskinię i nie wyjdziemy” ;-).
Fascynująca jaskinia pełna wody, jeziorek, lewarów i syfonów. Gniazdo Złotej Kaczki było częściowo zalane. Wykopaliśmy ujście dla części wody. Dotarliśmy do Wiszącego Jeziorka, następnie udaliśmy się do Syfonu Danka i z powrotem.
Druga grupa zostawiła nam poprzedniego dnia swoje zworowane liny na początku jaskini (dzięki!) więc nie musieliśmy nieść wszystkiego na podejściu.
Z nowych technik linowych poznaliśmy zjazd w tandemie. Nauczyliśmy się też turbo-worowania liny w cztery osoby.

Szkolenie Zimowe 07.02.2026

Trasa: z Kuźnic do Polany Kondratowej
Polana Kondratowa – zdjęcia

Zaczynamy od punktu kontrolnego detektorów lawinowych, następnie szkolimy się z przeprowadzania testów grupowych.
Na Polanie Kondratowej m.in. poruszanie w rakach z czekanem, wycinanie stopni, gniazda, asekuracja drugiej osoby z gniazda na linie, asekuracja z “przydeptanego czekanu”, zakopywanie czekanu, asekuracja z grzyba śnieżnego.
Kończymy szkoleniami lawinowymi – symulowanym poszukiwaniem zasypanych ludzi, sondowaniem i odkopywaniem.

Szkolenie Zimowe 08.02.2026

Drugiego dnia m.in. szkolenia z hamowania bez czekanu (“na kota”) i z czekanem – na brzuchu, plecach, głową do dołu, z rzucanym czekanem, z rzucanym czekanem głową do dołu…

A na koniec…

A na koniec czekają Was porządki po turnusie, dopilnowanie lawinowego ABC, zbuchtowanie lin po wysuszeniu, przeliczenie karabinków i co tam jeszcze…

Jak się przygotować do Zimówki?

Wiesz, nie musisz popadać w przesadę, zadbaj po prostu o kondycję… Ale skoro już pytasz!

B: Przede wszystkim zadbaj o kondycję! Polecamy chodzenie z ciężkim plecakiem po górach. Poćwicz węzełki. Wzmocnij łapki – bouldery, hantle, siłownia – nie ma złych odpowiedzi. Jak masz możliwość poćwicz też SRT. W moim przypadku skałki (Krucze Skały), kamieniołomy (Łomy, Gruszka), bunkry, kotwa na suficie w domu, bouldery, hantle i najważniejsze – chodzenie z plecorem po górach oraz… jazda na rolkach do pracy z plecorem.
Można też wisieć po nocach na kotwie na balkonie na 8. piętrze, biegać z plecakiem po schodach i poręczować… drzewa – wiesz, tak jak ta koleżanka M. poniżej ;-).

M: Można też chodzić na ściankę w kaloszach i kombinezonie, by wczuć się jak najbardziej w klimat (jak kolega powyżej). Można nawet spróbować poprosić ludzi z hali wspinaczkowej, żeby zgasili światło, by jak najrzetelniej odwzorować warunki w jaskini, uczyć się autoratownictwa na wielkim pluszowym jednorożcu, robić testy wszystkich dostępnych na rynku rękawic gumowych z analizą ich poślizgu na linie (tak, to wszystko to ten sam kolega B. powyżej ;)).
Ja przed zimówką też ćwiczyłam dużo i gdzie się dało.
Techniki jaskiniowe/linowe: wieża strażacka, skały (na górze Birów i Zborów), kotwa w suficie na balkonie, drzewa (również poręczowanie drzew na taśmach), bunkry, no i oczywiście jurajskie jaskinie (zanim nietoperze poszły spać).
Siłę/kondycję na siłowni, ściance wspinaczkowej, łażąc po schodach (i po górach) z plecakiem –
WSZĘDZIE GDZIE SIĘ DAŁO i gdzie zaprowadziła mnie kreatywność lub do czego zainspirował drugi zafiksowany grotołaz 😀

FAQ

Q: Czy będzie ciężko?
B: No tak! Ciężko i wspaniale. Najcięższa jest Miętusia z ponad 100 m tunelem „rurą” na wyjściu pod górę, szczególnie z workiem. Tu wychodzą wszelkie niedostatki w ew. przygotowaniu. Jak przeżyjesz to – to wszystko na Zimówce już przeżyjesz.

Q: Jak ciężkie są plecory?
B: Jeśli niesiesz liny, karabinki i masę innego zbędnego badziewia spodziewaj się ok. 20 kg.

Q: Jak z tymi podejściami?
B: No i znowu – najcięższe do Miętusiej, no ale też – bez przesady. To wyjście gdzieś na poziom Przysłopu Miętusiego. Tyle, że tempo… i plecor.

Q: Czy musisz umieć się wspinać?
B: W teorii nie. W praktyce też, ale… Najwięcej wspinania jest w Zimnej. Przyda się dobra ogólna kondycja/sprawność. Doświadczenie z boulderów/ścianki nie zaszkodzi. W Kasprowej Niżniej jest sporo chamskiej siłowej zapieraczki/rozpieraczki w ciasnych kominach. Wspinaniem można się dzielić – jak macie kogoś doświadczonego w teame, może Wam wywspinać dla reszty, ale warto też spróbować samemu!

Q: Na ile powinieneś znać szkice/plany/przekroje jaskiń?
B: Wystarczy jak się mniej więcej zapoznasz już w trakcie kursu. Inna sprawa, że fajnie jest znać szkice/plany i orientować się gdzie się jest, co ciekawego jest jeszcze w jaskini.

Q: Jak głęboko się zapuszcza na kursie?
B: Niezbyt! Każdej z tych gigantycznych jaskiń przechodzi się tylko fragment. Trasę ustalają raczej instruktorzy, na wieczornym briefingu poprzedniego dnia przed jaskinią. Może się zmienić w zależności od kondycji, sprawności grupy i warunków w jaskini (woda!). Szczegóły w relacjach z jaskiń.

Q: Co zabrać?
B: Dostaniesz listę od SW. Z poza listy polecam HMSa do asekuracji wspinaczki.
M: Ja bym przede wszystkim wzięła dobry humor 😉
A poza tym mieliśmy też strecha zawiniętego na ołówki – co miało się przydać zamiast taśmy do apteczki i w razie jakby trzeba było zabezpieczyć kalosze, przed dostaniem się wody (ale nie użyliśmy, a koledze się woda dostała ;)).
Gumowe rękawice o rozmiar większe i cienkie merino pod spód, grube skarpety merino (+jakieś na zmianę mogą się przydać), na podejścia przydaje się parasolka (praktyczniejsza niż kurtka przeciwdeszczowa), zalaminowane mini-szkice jaskiń, takie które zmieszczą się do kieszeni kombiaka, przydało mi się wnętrze polar 200 od Kotarby (zmarzłam tylko trochę, podczas oczekiwania w Miętusiej, a tak to było mi ‘tak akurat’, albo czasami nawet trochę za ciepło).

Q: Jakieś rady na koniec?
B: Proste rzeczy o których można zapomnieć! Pomagajcie sobie (np. dzielcie się wodą/jedzeniem), trzymajcie się razem, żeby ktoś nie miał schiz, że nie wie którędy iść, pomagajcie sobie z niesamowicie ciężkimi worami (np. przy czołganiu pod górę!), miejcie cierpliwość – jeżeli komuś idzie wolniej to pewnie cierpi 7x bardziej niż Wy. Na pewno ktoś coś schrzani – nie poczeka, nie pomoże. Porozumiewajcie się dyskretnie, bez zjebek przy instruktorach. Pogadacie na bazie. Czasami ciężko, ale może się uda? No, a jak nie dyskretnie to chociaż z humorem.

Zimówkowe Refleksje 😉

Q: Czego nowego dowiedziałeś/aś się o sobie w jaskiniach tatrzańskich? (w byciu grotołazem lub tak ogólnie?)
M: Zazwyczaj zaskakuje siebie tym, że wydaje mi się, że czegoś nie jestem w stanie zrobić – a potem to robię. I tak też było na zimówce. A poza tym, to że lubię się czołgać, i jak jest ciasno! (może dlatego brak wielkich sal i trochę ciasnoty mnie cieszyło, a nie rozczarowało).
Utwierdziłam się w przekonaniu, że to coś dla mnie i chcę więcej.
B: Ja bez jaskiń już nie chcę i nie mogę żyć. No i “nigdy nie każ mi wybierać, bo jeszcze wybiorę źle…”.

Q: Czy tatrzańskie jaskinie Cię zachwyciły czy rozczarowały, a może pół na pół? (jeśli tak to co najbardziej).
M: Mam taką przypadłość, że mnie jaskinie w ogóle nie rozczarowują, a tylko się nimi zachwycam. Nawet zwykłą Studnią Gliwicką na Jurze. Może ta przypadłość przejdzie, a może nie. Niewiadomo!
Każda jaskinia dostarczała nowych wrażeń/doświadczeń/nauki/wspomnień/wow/magicznych momentów. Zachwycały mnie m.in. lodowe formacje – stalagnaty, stalaktyty i stalagmity, szmaragdowe jeziorka – te wiszące i te którymi brodziliśmy. Fajna była też różnorodność działań w jaskiniach – wspinaczka, zjazdy, poręczowanie od góry, od dołu, podchodzenie, trawersy, zapieraczka w dół, w górę, w bok, na skos, czołganie w wodzie, w piasku, w błocie itd.
Może spodziewałam się jedynie większych sal i studni, ale podobno takie jaskinie czekają nas na letnim. Ale czy mnie to rozczarowało? Nieeeee.
B: No wspaniałe były – jak zawsze! Spodziewałem się znacznie więcej technik linowych. Nie że ich nie było, ale w jaskiniach zimowych było bardzo dużo innych wyzwań – ciasnoty (trochę jak na Jurze), wspinaczka, zapieraczka, no i woda. Dużo wody. Czasem za dużo – wlewającej się do kaloszy – ale z tego była kupa śmiechu. Akurat ja bardzo lubię ciasnoty więc było cudownie. Każda jaskinia, w której byliśmy była niesamowita i unikalna. Miętusia z niesamowitym tunelem “Rurą”, Zimna – czysto wspinaczkowa, wędrówka w górę, nie w dół, no i Kasprowa Niżnia z niesamowitymi przepływami wody, zalewaniem, lewarowaniem.

Q: Jak ważna jest ekipa z którą się idzie do jaskini?
M: Turbo ważna! To jednak sport zespołowy (przynajmniej dla mnie). Ważne by być tam z ludźmi, którym się ufa i na których można liczyć. Którzy nie oceniają, gdy ma się z czymś problem, lub się czegoś boi. Rękę podadzą, ramię podstawią. I z którymi można mieć dobry fun i dużo śmiechu. Ja miałam zdecydowanie taką właśnie drużynę!
Dobre, wspierające słowo, gdy ma się kryzys jest na wagę złota 🙂
no i dzielenie się batonikami 😉
B: Widzę miejsce i dla samodzielnych wypraw (niby się nie powinno, ale jakie emocje!) jak i wyjść z ekipą. Ze zgraną ekipą jest niesamowicie, wspaniale i niezapomnianie. W “zgranej” zupełnie nie chodzi mi o jakieś kwestie techniczne, tylko wzajemną życzliwość, zaufanie i śmiech. Mi w zasadzie nigdzie się nie spieszy, mogę poczekać, aż ktoś zawiąże węzeł 3 razy, albo przelezie w końcu jakiś cięższy fragment. Bo wiesz – mi zupełnie nie o to chodzi, żeby jaskinię “odhaczyć” biegiem. No i w jaskini zachodzą odjechane procesy. Znika poczucie czasu, turbo-introwertycy się czasem rozgadują, wychodzą z ludzi dziwne rzeczy. No tak! Ekipa jest mega-ważna. Chyba chodzi o to poczucie, że twoja ekipa jest gotowa dla Ciebie wiele zrobić i w druga stronę.

Q: Jakie rzeczy “zabierzesz” ze sobą z zimówki? (wiedza, doświadczenia, emocje, cokolwiek). Co było najcenniejsze z tego całego wyjazdu?
M: Z Miętusiej zabiorę doświadczenie, jak różnie można odczuwać 120 metrów rury, w zależności czy się nią schodzi czy wchodzi 😉
Z Zimnej wezmę podstawy wspinania z dolną asekuracją, po raz pierwszy też poręczowałam od dołu. To ciekawa jaskinia pod tym względem, że jednak idzie się do więcej do góry, niż w dół.
Z Kasprowej Niżniej zabiorę zapieraczkę do Syfonu Zwolińskich, bo jednak zapieraczka wciąż jest dla mnie trochę stresująca. Czuję jednak, że miałam tam jakiś moment przełomowy, coś się we mnie odblokowało i teraz będzie już lepiej 😉
A z emocji to wzruszenie i radość, że moje decyzje doprowadziły mnie do tego miejsca i dumę, że dałam radę.
Też zdziwienie. Wydawałoby się, że znam już te nasze Tatry, a tu nagle otwiera się jakiś zupełnie nowy świat. Upside Down, jak w Stranger Things 😉
Ze smaków to “zimówkę”, przygotowywaną przez Bartka, bo nic po jaskiniach lepiej nie smakowało niż gar pysznej, gorącej herbaty którą wszyscy piliśmy litrami.
I te wszystkie momenty np., gdy się na coś/kogoś czeka i można zgasić czołówki i pobyć w totalnej ciemności.
B: Szpejarkę kolegi, co to jej zapomniał ;- ) Świadomość, że ja tych wszystkich grotołazów z kursu taternictwa lubię i w sumie chętnie z nimi przebywam. Mimo tego, że nie zgadzamy się w różnych sprawach! Jakieś częściowe odwrócenie własnego introwertyzmu – wśród tych właśnie ludzi.

Q: Czy lubisz te jaskinie bardziej czy mniej po zimówce i czemu? Czy chciałeś/aś więcej, czy zmęczenie było już tak duże, że wystarczało?
M: Z każdą kolejną jaskinią, chcę więcej i więcej. Na razie jestem nienasycona i zachłanna. Po trzecim dniu jaskiń miałam już trochę ochotę na chociaż jeden dzień przerwy, żeby się zregenerować, no ale potem… mogłabym iść znowu.
Jednym zdaniem: było cudownie, wspaniale, najlepiej czyli … ciemno, zimno, ciężko, mokro i brudno : )
B: No ja to już mam obsesję! Pogłębia się tylko. Na szczęście. Chciałbym więcej, ale chyba tak bardziej na luzie, nie w ramach kursu i bez pośpiechu.

Q: O czym się myśli w jaskiniach? Czy jakieś myśli Cię zaskoczyły?
M: Na powierzchni często błądzę myślami, a w jaskiniach jestem bardziej tu i teraz. Jest się trochę odciętym od świata i bodźców zewnętrznych. Brak zasięgu telefonicznego, internetu, światła, hałasów – sprzyja lepszej koncentracji. Poza tym masz tę świadomość, że jeden błąd może być bardzo kosztowny w skutkach.
Czasami zastanawiam się, jak to miejsce, którym właśnie schodzimy, pokonamy w drugą stronę…nie zawsze to jest takie oczywiste;) Np. ta legendarna rura – no fajnie się zjeżdżało, ale myślisz sobie “o. fuck, trzeba będzie też jakoś nią wrócić…”.
I czasami pojawia się myśl: co ja właściwie robię z tym moim życiem, bo to jednak niebezpieczne trochę 😉
B: Podobnie, przestaję myśleć o milionie rzeczy i liczy się tu i teraz. Typowo koncentracja na problemach jaskiniowych do rozwiązania. Jeżeli czekam na innych, przeważnie zajmuje mnie robienie zdjęć. Czasem… zdarzają się przemyślenia, szczególnie jak dziwne zachowania wychodzą z innych ludzi lub ze mnie. Czasami przeraża mnie myśl, że trzeba już wychodzić, a chciałbym chyba zostać. Dłużej. Dużo dłużej. Zdarza się i strach, bo widzisz wanty, bo coś się potencjalnie schrzaniło i np. wychodzi się długi odcinek po linie. A czasami po prostu dostrzega się unikalne piękno podziemnego świata.

Q: Co by się musiało stać, żebyś przestał/a wchodzić do jaskiń?
M: Poza sytuacjami zdrowotnymi? Może jaskinie kiedyś powszednieją? Nudzą się? Może nie dają już tyle ekscytacji co na początku? Może w pewnym momencie przestaną tak cieszyć? Ale patrząc na innych grotołazów, którzy robią to całe życie…śmiem twierdzić, że nawet jeśli grotołażenie powszednieje, to może wtedy pojawiają się nowe korzyści. A że zaczęłam uprawiać ten sport dość późno, jest szansa, że nie znudzi mi się aż do śmierci ;P
O. I to jest w sumie dobre miejsce, żeby napisać, że nigdy nie jest za późno, żeby zacząć 😉
B: No nie wiem, może zginę no. Póki śmierć nas nie rozłączy, o.

Jak się ubrać?

“Jak się ubrać? Przede wszystkim ŁADNIE!!!” – K. Recielski

Dodaj komentarz